Głębokie westchnienie nie wystarcza, by uwolnić całą moją frustrację. Zaciskam pięści, aż bieleją mi knykcie, i nie mogąc powstrzymać wściekłości, roztrzaskuję jedną z rzeźb stojących w kącie. Kontrolowanie mojego daru w takich chwilach wymaga ogromnej cierpliwości.
Rozlega się pukanie do drzwi. Chyba chrząkam coś w odpowiedzi, choć nie jestem do końca pewien, a potem widzę ostatnią osobę, z którą






