– On? – Naja wybucha śmiechem. – On cię tu nie dosięgnie. – Robi krok bliżej, chwyta mnie za podbródek i wbija paznokcie w moją skórę. – Jeśli nie chcesz do niego wracać, mogłybyśmy dać ci dom. Nie musisz wracać.
– Nie wiesz, co mówisz. Masz urojenia, jeśli myślisz, że nie może tu wejść.
Naja zgina się wpół ze śmiechu, trzymając się za brzuch, a całe jej ciało drży.
– W to właśnie chcesz wierzyć,






