Jakaś dłoń chwyta mnie za ramię i odciąga na bok od reszty grupy. Już mam krzyknąć, gdy dostrzegam piwne oczy mojego brata.
– Możemy porozmawiać?
– To zależy. – Krzyżuję ramiona pod piersiami. – Zamierzasz dalej zachowywać się jak palant, czy będziesz zachowywał się jak przyzwoity brat?
Z winną miną przygryza wargę i pociera kark. Zerka ponad moją głową, chociaż to oczywiste, że naszej rodziny nie






