Z perspektywy Króla Vaughna
Moje myśli wciąż krążą wokół dziennika Dyali. Jej życie było piekłem od początku do końca i, gdyby było to możliwe, pociągnąłbym do odpowiedzialności każdego za to, przez co musiała przejść.
– Dzień dobry, Wujku Vaughnie – wita się Dallas, wchodząc do naszej jadalni, a tuż za nią podążają jej Mate'owie.
– Zależy, co nazywasz dobrym, Dallas – mruczę.
To nie jest dobry po






