Carter kręci głową, jego ciemne oczy są szeroko otwarte z szoku. – Odejdę – mruczy. – Ja tylko... Potrzebuję tylko kilku godzin, żeby spakować swoje rzeczy – dodaje zszokowany.
– Nadzoruj go! – mówię do Juliana.
– Nie ma problemu.
Julian wychodzi za Carterem z gabinetu, a ja łączę się z Harper.
„Jesteś wolna?” Lepiej, żeby te wieści usłyszała ode mnie.
„Jasne, gdzie?”
„Gabinet.”
„Już idę” –






