– Chodź ze mną – mruczy, rozluźniając uścisk.
Idę za nim do jego gabinetu. Nie mam pojęcia, o co chodzi, ale za każdym razem, gdy mnie tu przyprowadzano, czułam się tak, jakbym zaraz miała dostać burę. Jakby wszystko miało nagle zawalić się wokół mnie.
– Julian powiedział, że miałaś dziwne przeczucie.
Kiwam głową. – Zanim pojawił się Hunter. Ja… nie wiem…
– Nie potrafisz tego wyjaśnić – mrucz






