W chwili, gdy wkroczyłam na terytorium mojego stada, poczułam na twarzy powiew wiatru, który natychmiast podniósł mnie na duchu i sprawił, że poczułam się nieco lepiej.
Cóż to była za ulga wrócić do domu. Na lotnisku od razu zauważyłam czekającego na mnie kierowcę. Podeszłam do samochodu razem z Damią, podczas gdy kierowca niósł nasze bagaże.
Dotarłam do domu stada późnym wieczorem, po uprzednim o






