Słysząc słowa Lyndy, byłem całkowicie zbity z tropu.
Wstałem i zapytałem: "Co?"
Podnosząc się z miejsca, lekko skinęła głową.
"Tak, Adrianie. Dobrze mnie usłyszałeś. Będę ich matką."
Pokręciłem głową. Nie, nie potrafiła tego pojąć. Po prostu płynęła z prądem, nie zastanawiając się samodzielnie nad tą decyzją.
"Adrianie, to dobrze, jeśli zajmie się twoimi dziećmi. Dlaczego się temu sprzeciwiasz?" –






