W salonie zapadła wszechogarniająca cisza, a atmosfera zgęstniała od niewypowiedzianych słów i nierozwiązanych konfliktów.
„Czy Delta Julian nie mówił mi, że Adrian rzadko przyjeżdża do domu watahy? Więc dlaczego tu jest?” – pomyślałam.
Po czymś, co wydawało się wiecznością, głos cioci Grace przerwał ciszę.
– Adrianie.
Adrian podszedł do kanap i usiadł na jednej z nich.
Starałam się go ignorować.






