Oczy Reginy rozszerzyły się. Cofnęła się chwiejnie, niemal opadając na kanapę. – Nie… Jak to w ogóle możliwe?
– Jeśli mi pani nie wierzy, niech pani pójdzie na komisariat i przekona się sama – powiedziała Nancy z chłodnym, acz niezachwianie szczerym wyrazem twarzy.
Serce Reginy zamarło. Po długim milczeniu w końcu przemówiła. – On… On na pewno tylko na chwilę się zagubił. Każę mu cię przeprosić, N






