Nancy wkrótce dotarła do podziemnego garażu. Zauważyła Gideona czekającego na nią w sekundzie, gdy tylko wyszła z windy.
Spojrzała na wysokiego, barczystego mężczyznę i zapytała łagodnie: – Czy nie mówiłam ci, żebyś najpierw pojechał do domu?
– Nie miałem nic innego do roboty. Pomyślałem, że równie dobrze mogę poczekać tutaj. – Gideon uśmiechnął się półgębkiem i otworzył przed nią drzwi samochodu.






