languageJęzyk

Rozdział 10

Autor: Aeliana Thorne 30 mar 2026

Kiedy Jayson wrócił, jego twarz była równie chłodna co zawsze. Nancy od razu zorientowała się, że pokłócił się z Ariel. Jego rozdrażnienie było nader oczywiste.

Renee wydawała się jednak rozkojarzona. – Jay, mówiła ci coś? Na przykład coś złego o mnie czy cokolwiek w tym stylu?

Jayson uniósł na nią wzrok. – Co zrobiłaś, że ją zdenerwowałaś?

– Nic. – Renee wydęła usta i pociągnęła łyk soku. – Nie mam aż tyle wolnego czasu!

Wtem wszedł Perry i rzucił okiem na Jaysona. Nie skomentował wcześniejszej sceny, uznając, że lepiej nie denerwować Nancy. W końcu trudno było komentować sytuację, w której inna kobieta rzucała się na jej mężczyznę.

Matt prychnął. – Po co pytać o to Renee? Ariel przekroczyła granicę. Przyszła tu za tobą. Powinna wiedzieć, że nie ma sensu robić scen, skoro i tak nie ma na ciebie żadnych haków.

Perry zapalił papierosa. – Biorąc pod uwagę to, jak to wygląda, nawet jeśli złożysz pozew o rozwód, i tak będzie się ciebie czepiać. Jayson, lepiej się na to przygotuj.

Jayson milczał, a wyraz jego twarzy pozostawał niezmieniony, gdy nalewał kawę dla Nancy.

Nancy jedynie posłała mu nikły uśmiech, powstrzymując się od jakiegokolwiek komentarza. Wyraźnie wcale nie przeszkadzała jej ta sytuacja.

Renee, obserwując rozwój wydarzeń, poczuła przelotne ukłucie winy. Ale szybko to z siebie strząsnęła.

Było dla niej jasne, że Ariel jest typem kobiety, która zjawia się nieproszona. Ariel i tak by tu przyszła, nawet gdyby to nie było z jej winy.

Skoro tak, po co w ogóle miała cokolwiek wyjaśniać?

Ariel była tylko nic niewartą kobietą. Czy to miało w ogóle jakiekolwiek znaczenie, że inni źle zrozumieli sytuację?

Z tą myślą do Renee powróciła pewność siebie. Z zapałem zwróciła się z powrotem do Nancy, dopytując o Uniwersytet Ashford.

Ariel miała umówioną wizytę u lekarza w najbliższy poniedziałek, aby omówić opcje leczenia.

W piątek rano Janice napisała do Ariel wiadomość, że po południu Chad weźmie udział w wydarzeniu Drone Flight Control Invitational.

Początkowo Janice, jako jeden z głównych udziałowców, również miała wziąć w nim udział. Jednak aby pomóc Ariel przełamać lody z Chadem, Janice oddała jej swoje zaproszenie, żeby mogła spotkać się z nim osobiście.

Ariel czuła się zarówno wdzięczna, jak i winna. Zmarnowała tak wiele czasu na niewłaściwą osobę, zawodząc przy tym innych.

O godzinie 10:00 rano Ariel rozpoczęła proces przekazywania obowiązków w Bluum Corp. Wytypowała już kogoś z działu PR, kto nadawał się do przejęcia jej stanowiska. Przekazała wszystkie swoje kluczowe obowiązki bez najmniejszego wahania.

– Pani Walker, czy naprawdę nas pani opuszcza? – Zastępczyni kierownika, Alissa McKee, spojrzała na nią z żalem.

– Tak – odpowiedziała cicho Ariel.

Alissa zawsze lubiła Ariel. Choć często wydawała się chłodna i zdystansowana, Ariel była w rzeczywistości bardzo dobrą osobą. – Ostatnio źle się pani czuła. Czy zrobiła pani badania? Czy mąż poszedł z panią?

Ariel zawahała się przez chwilę, zanim odpowiedziała: – Tak, robiłam badania. To nic poważnego.

Nie wyjaśniła, czy mąż jej towarzyszył, czy też nie. Nawet gdyby umierała, Jaysonowi nie zależałoby na tym na tyle, by trwać przy jej boku.

Alissa odetchnęła z ulgą. – Czy nie powinna pani codziennie zanosić mężowi lunchu? Nie idzie pani dzisiaj?

Ariel była znana w dziale PR jako żona idealna.

Wspomniała kiedyś, że jej mąż miewał bóle brzucha i był bardzo wybredny, jeśli chodzi o jedzenie, więc przygotowywała wszystkie jego posiłki i codziennie osobiście dostarczała je w porze lunchu.

Ale tak naprawdę nikt nigdy nie widział jej męża. Wszyscy zastanawiali się tylko, jakim ogromnym szczęściarzem musiał być, mając tak wspaniałą żonę.

Spojrzenie Ariel lekko zadrżało, po czym opuściła wzrok. – Nie.

Już nie będzie dostarczać mu lunchu.

Alissa nie zastanawiała się nad tym zbytnio i szybko zmieniła temat. – To wspaniale mieć dobrego męża. Teraz do mnie dociera, że życie niektórych ludzi jest po prostu zupełnie inne. Kojarzy pani Nancy, prawda? Proszę spojrzeć na to zdjęcie.

Ariel spojrzała na ekran telefonu.

Na zdjęciu widać było Jaysona pomagającego Nancy wejść po schodach. Na kolejnym brał ją na ręce, całkowicie ignorując otaczający ich tłum.

– Szpilki Nancy były niewygodne, więc pan Larkin od razu wziął ją na ręce i wniósł po schodach. Jest wobec niej taki opiekuńczy. To ewidentne, że traktuje ją jak księżniczkę. Teraz wszyscy w firmie jej zazdroszczą.

– Jest piękna, była prymuską i walczą o nią najlepsze firmy. A na dodatek pan Larkin, niesamowicie potężny człowiek, przeciera jej szlaki. Założę się, że wkrótce zostanie panią Bluum Corp!

– Szkoda, że pani odchodzi, pani Walker. W przeciwnym razie mogłybyśmy pójść tam razem, poznać ją i spróbować przypodobać się przyszłej szefowej.

W tym momencie wszyscy w Bluum Corp postrzegali Nancy jako pierwszą damę firmy.

W końcu nikt tu nie był ślepy. Faworyzowanie jej przez Jaysona było wręcz rażące.

Ariel spuściła wzrok. Poszła do toalety poprawić makijaż, próbując zamaskować swoją bladą cerę.

Nie chciała marnować ani chwili dłużej.

Jej rezygnacja nie została jeszcze zaakceptowana, więc postanowiła udać się na najwyższe piętro. Po drodze wpadła na Coltona.

– Gdzie jest Jayson? – zapytała.

Colton zmarszczył brwi. – Znowu przynosi pani panu Larkinowi lunch? Nie ma nawet południa. Mówiłem pani, pani Walker, proszę tu nie przychodzić, chyba że jest to absolutnie konieczne!

Już wkrótce Ariel miała zrozumieć, z czego wynikało to zniecierpliwienie w zachowaniu Coltona.

Ustawienia czytania

Rozmiar czcionki

17px
Obecny rozmiar

Motyw

Wysokość linii

Grubość czcionki

Rozdział 10: Rozdział 10 - Za późno na łzy: Niegodna miłości żona i opuszczona siostra | StoriesNook