"Lucas!"
Podekscytowany głos kobiety przerwał myśli Ariel.
Zanim zdążyła zareagować, kobieta przemknęła obok niej i rzuciła się prosto na szeroką pierś Lucasa. Złapał ją z przyzwyczajenia, pozwalając jej przylgnąć do siebie bez oporu.
"Wiesz, jak długo na ciebie czekałam? Gdybyś wkrótce nie wyszedł, mój ojciec zmusiłby mnie do zaaranżowanego małżeństwa!"
Lucas przypatrywał się twarzy kobiety, odpowiadając na jej namiętny pocałunek. Na jego ustach igrał łobuzerski uśmieszek. "Aż tak bardzo jesteś zdesperowana? Powiedz swojemu kierowcy, żeby na chwilę wysiadł. Zrobię twojemu tacie wspaniały prezent".
Kobieta wydęła wargi żartobliwie, ale mocno się go trzymała. "Nie bądź niegrzeczny! Tata chce, żebym przywiozła cię do domu. Powiedział, że chce cię poznać. Zaplanował nawet powitalną kolację".
Ariel czuła się, jakby jej stopy przyrosły do ziemi. Tępo wpatrywała się w rozgrywającą się przed nią scenę.
Pojawiło się opóźnione ukłucie zażenowania i bezradności.
Lucas, którego znała – ten, który zawsze był delikatny i troskliwy, i który skupiał swój świat wokół niej – wydawał się być tylko snem z ostatnich dziesięciu lat.
W jej brzuchu zaczął narastać tępy ból.
Miała wrażenie, jakby nóż z przeszłości przeniósł się w czasie i uderzył ją ponownie.
"Ari, nie chcę być Sandersonem. Nie chcę być twoim bratem. Wyjdziesz za mnie, jak dorośniesz?"
Jego ciepły głos odbił się echem w jej głowie, przyprawiając Ariel o chwilowy zawrót głowy.
"Uważaj!"
Ostry głos wyrwał Ariel z powrotem do rzeczywistości. Odwróciła się w samą porę, by zobaczyć motocykl pędzący prosto na Lucasa i tamtą kobietę.
Bez wahania Lucas pociągnął kobietę w swoje ramiona, całkowicie ją osłaniając.
W międzyczasie Ariel zatoczyła się do tyłu, w panice zasłaniając twarz. W pośpiechu skręciła kostkę.
"Nic ci..." Lucas odwrócił się, by na nią spojrzeć. Jego głębokie spojrzenie zamigotało wnikliwością i nutą paniki.
"Nic mi nie jest". Zanim łzy zdążyły spłynąć, Ariel odwróciła się i uciekła.
Kobieta z ciekawością przechyliła głowę. "Kto to był?"
Lucas zawahał się przez chwilę, po czym uszczypnął ją w podbródek i lekko pocałował. "Wyglądała na kogoś, kogo kiedyś znałem".
Kogoś, kogo kiedyś znał...
Osoba, z którą dorastał przez ponad dekadę i której kiedyś obiecał małżeństwo, była po prostu kimś, kogo kiedyś znał.
Ariel pospieszyła z powrotem do samochodu. Ściskając bolący brzuch, oparła się o kierownicę i łapała powietrze. Zimny pot wystąpił warstwami na jej skórze.
Nie potrafiła powiedzieć, czy gorszy był ból w klatce piersiowej, czy choroba, która ją pożerała.
Jej myśli przerwał nagły dzwonek telefonu.
Spojrzała na ekran. To był Colton.
…
W Bluum Corp Colton zmarszczył brwi, gdy otrzymał dokument przysłany przez Ariel.
Pracowali w tym samym budynku. Co ona próbowała osiągnąć? Czy w ten sposób chciała zwrócić na siebie uwagę Jaysona, skoro nie miała wstępu w pobliże biura dyrektora generalnego?
Jakie to dziecinne.
Zirytowany Colton pomaszerował prosto do działu PR, gdzie dowiedział się, że Ariel nie ma dzisiaj w pracy.
Dzień i tak był już gorączkowy. Zmarszczył brwi jeszcze bardziej i zadzwonił do Ariel. "Pani Walker, nie wiem, w co pani gra, ale proszę natychmiast wracać do biura".
Oczy Ariel pociemniały.
Musiało chodzić o Jaysona. Czy widział już papiery rozwodowe i chciał porozmawiać?
To była jedyna możliwość, jaka przychodziła jej do głowy.
Bez wahania zawróciła samochód i skierowała się prosto do Bluum Corp.
Kiedy Colton zobaczył wpadającą w pośpiechu Ariel, jego podejrzenia się potwierdziły. Nie zmieniła się – nadal zabiegała o specjalną uwagę Jaysona. Colton z trudem ukrywał kpinę malującą się na jego twarzy.
"Gdzie on jest?" Twarz Ariel była blada.
Nadal musiała odebrać leki ze szpitala. Wciąż zastanawiała się nad leczeniem. Gdy rozpocznie chemioterapię, trudno będzie to ukryć przed babcią, Katie Taylor, i wujkiem, Leonardem Walkerem.
"To jest Bluum Corp, pani Walker. Oczekuje pani, że pan Larkin osobiście zejdzie na dół tylko po to, żeby się z panią zobaczyć?" Ton Coltona był czysto służbowy. "Ma dla pani sprawę do załatwienia".
"Chodzi o rozw—"
"Zeszłej nocy w prasie pojawiło się trochę negatywnych opinii na temat przyjęcia urodzinowego pani Stanton. Ludzie kwestionują to, czy ukradła komuś mężczyznę. Pani Stanton nie jest byle kim. Wkrótce ma stać się twarzą kluczowego projektu Bluum Corp. Nie możemy sobie pozwolić na żadne skandale szargające jej wizerunek.
"Pan Larkin poprosił, aby to pani się tym zajeła. Proszę upewnić się, że dobre imię pani Stanton zostało oczyszczone i ukrócić te plotki".






