Gdyby Ariel pozostała na ścieżce, którą pierwotnie wybrała, pracowałaby w inżynierii lotniczej.
Drony były jednymi z najważniejszych osiągnięć technologicznych tamtej epoki. Wykorzystywano je w operacjach wojskowych, przemyśle cywilnym i rolnictwie.
Jedynym powodem, dla którego otrzymała wówczas tak entuzjastyczną rekomendację do instytutu badawczego, były jej własne osiągnięcia.
Zaprojektowała i nadzorowała rozwój U.N., drona zwiadowczo-uderzeniowego, który charakteryzował się dużym zasięgiem, ogromną ładownością, dużą prędkością i zautomatyzowaną obsługą.
Przełomowe rozwiązania Ariel pozwoliły pokonać kluczowe bariery technologiczne, a dron był teraz aktywnie wykorzystywany w operacjach wojskowych.
W dziedzinie lotnictwa uważano go za sprzęt najwyższej klasy.
Ale małżeństwo kosztowało Ariel wszystko. Teraz była fizycznie i psychicznie wyniszczona, mierząc się w tak młodym wieku z diagnozą raka i nie mając pojęcia, ile czasu jej zostało.
Niemniej, zyskała z tego chociaż jedną lekcję. Zawsze należy stawiać siebie na pierwszym miejscu i żyć dla samej siebie.
Nawet jeśli nie dałoby się jej wyleczyć, Ariel nie zamierzała spędzić reszty swojego czasu na żalach.
Chciała powrócić do swojej dziedziny i skupić się na pielęgnowaniu własnych marzeń.
Janice nie rozumiała spraw technologicznych, ale na czele Faye Technologies stała prawdziwa szycha, Chad Hockney.
Janice zapewniała finansowanie, a Chad z zespołem zajmował się badaniami. W ciągu zaledwie kilku lat Faye Technologies błyskawicznie zyskało na znaczeniu, stając się czarnym koniem na scenie technologicznej Eldorii.
Ale...
– Wiesz, jak to wygląda. Kiedy wyszłam za mąż, Chad całkowicie zerwał ze mną kontakt. Teraz to on kieruje Faye Tech. Szczerze wątpię, by chociaż przepuścił mnie przez próg – powiedziała Ariel.
Wykładowca, który niegdyś napisał dla niej list polecający, był ojcem Chada. Ojciec i syn zaufali Ariel i zrobili wszystko, co w ich mocy, by ją wspierać. Gęboko wierzyli, że była stworzona do wielkich rzeczy, a może nawet do czegoś, z czego ich kraj mógłby być dumny.
Ale po ślubie ich zawiodła.
Janice potrapała się po głowie. – Chad tylko tak gada. Wiesz, jaki on jest: uparty jak osioł, ale w głębi duszy to mięczak. Pozwól, że coś zorganizuję i doprowadzę do tego, żebyście sobie to wyjaśnili. Prawdę mówiąc, on bardzo za tobą tęskni.
Ariel uśmiechnęła się gorzko.
Gdyby Morgan nie uknuła spisku, żeby wepchnąć Ariel do łóżka Jaysona i zmusić ją do porzucenia wszystkiego, co kochała, jej życie mogłoby potoczyć się zupełnie inaczej.
W tym momencie jej telefon zabrzęczał. Dzwoniła Renee.
Ariel zmarszczyła brwi i odrzuciła połączenie.
Wkrótce mieli z Jaysonem wziąć rozwód. Nie miała już żadnego powodu, by znosić kaprysy Renee.
Ale Renee była nieustępliwa. Była w tym wyraźna, nieznosząca sprzeciwu arogancja.
Przy piątym połączeniu Ariel zacisnęła wargi i w końcu odebrała.
– Boże, jesteś taka irytująca! Nie widzisz mojego imienia na ekranie?! – krzyknęła Renee.
– Czego chcesz?
– W mojej szkole jest wywiadówka o 10:00. Pójdziesz zamiast Jaya. A jeśli ktoś zapyta, po prostu powiedz, że jesteś naszą służącą. Jasne?
Jayson właśnie publicznie ogłosił swój związek z Nancy. Ostatnią rzeczą, jakiej Renee by chciała, to by ludzie źle odebrali Nancy.
Ariel odpowiedziała spokojnie: – Nie jestem twoją matką i nie jestem już twoją bratową. Znajdź swojego prawnego opiekuna. I jeszcze jedno. Jesteś wystarczająco dorosła, by rozumieć, czym jest podstawowy szacunek.
Po czym się rozłączyła.
Czuła się wyczerpana.
Renee nigdy jej nie lubiła. Młodzi ludzie są spostrzegawczy. Przejmowali sposób, w jaki dorośli traktowali innych.
Dorastała w przekonaniu, że Ariel jest zdesperowaną łowczynią posagów, która siłą wkradła się w łaski Jaysona, by wyjść za niego za mąż. A przez ostatnie trzy lata, przy każdej szkolnej przerwie, zamieniała życie Ariel w piekło.
Żądała podawania jedzenia i zmuszała Ariel do robienia jej prania. Zawsze znajdowała nowe sposoby, by grać jej na nerwach.
A kiedy między Jaysonem i Nancy zaczęło robić się gorąco, Renee celowo zadręczała Ariel obowiązkami, by mieć pewność, że ta nie przeszkodzi im w randkach.
Miała 17 lat. Powinna być mądrzejsza.
Ariel nie miała już obowiązku znosić fochów Renee.
Widząc, że Ariel wreszcie twardo stawia na swoim, Janice ostatecznie upewniła się co do jej determinacji w kwestii rozwodu. Nie tracąc ani chwili, pojechała do Faye Technologies, by spróbować namówić Chada na spotkanie z Ariel.
Ariel czekała, aż skończy się kroplówka.
Około 17:00 jej telefon zadzwonił ponownie. To była Evelyn.
Po chwili wahania odebrała.
– Gdzie poszła Renee? Czyż nie poprosiła cię, żebyś przyszła na wywiadówkę? Nauczyciel powiedział, że się nie pojawiłaś, a Renee też zwolniła się z zajęć. Teraz nikt nie może jej znaleźć! – Ton Evelyn był ostry, a jej zniecierpliwienie nad wyraz oczywiste.
Ariel zmarszczyła brwi. Tego się nie spodziewała.
Evelyn nigdy jej nie lubiła. Właściwie to nią gardziła. Gdyby Ariel nie „zmusiła” wówczas Jaysona do ślubu, ożeniłby się z kimś o odpowiednim statusie.
– Nie wiem – odparła Ariel.
– Najpierw wystawiłaś ją do wiatru! A teraz próbujesz umyć od tego ręce? Nic w tym dziwnego. Przez trzy lata nie potrafiłaś spłodzić własnego dziecka. Dlaczego miałabyś mieć jakiekolwiek poczucie odpowiedzialności za cudze?
– Dobrze już, uspokój się. Wiesz, jaka jest Ari – dobiegł słaby głos z drugiej strony słuchawki. Należał do babci Jaysona, Betty Stewart. – Renee nie jest już dzieckiem. I nie jest obowiązkiem Ari.
Betty jako jedyna w rodzinie Larkinów kiedykolwiek traktowała Ariel z życzliwością.
Przez trzy lata chroniła Ariel, jak tylko mogła. Jayson zgodził się z nią ożenić głównie dlatego, że zdrowie Betty było kruche i nie mogła znosić stresu.
No i ich rodziny łączyła przeszłość. Dziadek Ariel walczył niegdyś ramię w ramię z dziadkiem Jaysona. Betty od zawsze ją lubiła. Właśnie dlatego zgodziła się na to małżeństwo.
Słysząc, że w ten bałagan wciągnięto Betty, Ariel rozważyła swoje opcje i w końcu powiedziała: – Spróbuję skontaktować się z Renee.
W przeszłości zbyt wiele jej uchodziło na sucho. Dziś Ariel postawiła granicę, co mocno zawstydziło Renee.
Renee była w wieku, w którym bunt był dla niej drugą naturą. Młoda dziewczyna wałęsająca się sama nie była do końca bezpieczna. Nie wspominając o tym, że to Ariel wcześniej tak stanowczo ją spławiła.
Wyciągnąwszy igłę kroplówki, Ariel zachwiała się lekko, zmuszając się do wstania.
Wielokrotnie dzwoniła do Renee, ale każde połączenie pozostawało bez odpowiedzi lub było szybko odrzucane, jakby Renee celowo się z nią drażniła.
Ale trzy lata pracy w public relations wiele Ariel nauczyły. Miała oko do szczegółów. Uważnie prześledziła posty Renee w mediach społecznościowych.
W końcu ustaliła jej lokalizację – klub bilardowy.
Kiedy wreszcie dotarła na miejsce, w jednej z prywatnych sal dostrzegła kilka znajomych twarzy. A w samym środku tego wszystkiego byli Jayson i Nancy.
Renee była wręcz przyklejona do Nancy, bombardując ją pytaniami o Uniwersytet Ashford.
Wtedy, kątem oka, zauważyła Ariel. Natychmiast uczepiła się ramienia Nancy.
– Jay tak bardzo cię kocha. Więc chyba mogę już przestać nazywać cię panną Stanton. Może po prostu... Nancy? Już i tak traktuję cię jak bratową.






