Klatka piersiowa Ariel zacisnęła się boleśnie, a jej twarz stała się jeszcze bledsza.
Klimatyzacja utrzymywała stałą temperaturę przez cały rok, ale teraz czuła się tak, jakby stała w lodowej jaskini.
Zauważywszy jej milczenie, po kilku długich sekundach Jayson w końcu oderwał wzrok od jej twarzy. "Stan zdrowia matki Nancy się pogarsza. Jej jedynym życzeniem jest, aby ktoś zaopiekował się Nancy. Nancy potrzebuje mnie u swego boku. Po prostu trzymaj się swojego miejsca jako pani Larkin i nie sprawiaj kłopotów. Nie będę ci przeszkadzał".
Sposób, w jaki mówił o swoim romansie, był niemal pełen poczucia słuszności.
Nie będzie jej przeszkadzał?
Ariel zamarła na dłuższą chwilę, po czym nagle się roześmiała. Tłumiąc ból w klatce piersiowej, powiedziała: "Skoro cię potrzebuje, to naprawdę nie powinieneś być tu ze mną".
Bez słowa odwróciła się i weszła po schodach, zatrzaskując za sobą drzwi bez drugiego spojrzenia.
Kilka minut później z dołu dobiegł ryk silnika samochodowego. Jayson wyjeżdżał – bez wątpienia zmierzał prosto do Nancy.
Wyczerpana Ariel powlokła się do łazienki i ochlapała twarz zimną wodą. Chłód wyostrzył jej zmysły.
Włączyła laptopa i skontaktowała się z Aaronem Fosterem, prawnikiem, którego poznała trzy lata temu. Poprosiła go o pomoc w sporządzeniu umowy rozwodowej.
Aaron odpisał: "Pani Walker, czy ma pani jakieś konkretne żądania? Na przykład w kwestii domu, samochodu albo podziału majątku?".
Ariel zawahała się, po czym odpowiedziała spokojnie: "Niczego nie chcę".
Nie chciała nawet Jaysona, więc dlaczego miałaby chcieć tych wszystkich rzeczy?
Poza tym czytała w internecie, że jeśli o nic nie poprosi, proces przebiegnie szybciej. Nie będzie musiała wlec swojego i tak już słabnącego ciała przez niekończące się z nim negocjacje.
Aaron szybko przesłał jej gotową umowę.
Ariel ją wydrukowała. Ścisnęła długopis tak mocno, że jej knykcie pobielały, ale nie wahała się. Tłumiąc drżenie, złożyła podpis.
Następnie, znosząc ból, pospiesznie spakowała swoje rzeczy.
Stojąc w drzwiach, po raz ostatni spojrzała przeciągle na dom, o który dbała przez ostatnie trzy lata.
Bez słowa odeszła.
Następnego dnia Ariel wzięła urlop w pracy i zleciła kurierowi dostarczenie wydrukowanych dokumentów rozwodowych do recepcji Bluum Corp tego samego dnia.
Przy czymś tak drobnym jak przesyłka, Jayson nigdy nie fatygował się sam, więc jako odbiorcę wpisała Coltona.
Odkąd wyszła za Jaysona, pracowała w Bluum Corp.
Odmówił upublicznienia ich małżeństwa i zabronił jej zbliżać się do siebie w firmie, więc została odesłana do działu PR. Jej praca polegała na zarządzaniu wizerunkiem firmy.
Z biegiem lat, dzięki samym tylko umiejętnościom, Ariel awansowała na stanowisko menedżera ds. PR.
Przez całe trzy lata ani razu nie wzięła zwolnienia lekarskiego ani nie była nieobecna.
Była dobra w tym, co robiła, nie dlatego, że to lubiła, ale dlatego, że zawsze dążyła do perfekcji. Nie miało to też nic wspólnego z jej zawodem.
Teraz, kiedy zdecydowała się na rozwód, nie zamierzała dłużej pracować w Bluum Corp.
Kiedy kurier wyszedł, Ariel spojrzała na zegar. Była prawie 10:00 rano.
Zacisnęła pięści. Miała do zrobienia coś ważniejszego.
…
Ariel dotarła do więzienia Eastgate w Eldorii.
Jej dłonie pociły się, gdy zaciskała je na kierownicy. Minęły trzy lata. Na samą myśl o ponownym spotkaniu z Lucasem Sandersonem ogarniało ją zdenerwowanie.
Dzisiaj w końcu wychodził na wolność.
Z miesięcznym wyprzedzeniem zarezerwowała prywatną salę w restauracji, aby uczcić jego powrót.
Lucas był dzieckiem adoptowanym przez jej ojca. Dorastali razem. W bezlitosnej rodzinie Sandersonów to właśnie Lucas zawsze traktował ją życzliwie.
Przez ponad dekadę chronił ją, ani razu nie odzywając się do niej szorstko. Zawsze przysięgał, że choć inni mogą ją zawieść, on nigdy tego nie zrobi.
Spojrzała na siebie w lustrze. Jej twarz była blada z powodu choroby, więc nałożyła odrobinę różu, by wyglądać zdrowiej. Aby nie musiał się martwić, wzięła tabletkę przeciwbólową i dopełniła strój okularami przeciwsłonecznymi oraz kapeluszem.
Znajdujące się przed nią bramy powoli się otworzyły.
Nie myśląc o tym, wysiadła z samochodu. Jej kończyny poruszały się niemal same.
Z pewnością siebie wyszedł stamtąd wysoki mężczyzna w czerni, trzymający stary plecak. Jego krótkie włosy były starannie przycięte. Jego spokojny, przenikliwy wzrok omiótł tłum, jakby jej szukał.
W tym momencie serce Ariel omal się nie zatrzymało.
W gardle jej zaschło, a oczy zapiekły. Zanim zdała sobie z tego sprawę, już szła w jego stronę. "Lucas…"






