Z perspektywy Kaia
Wróciliśmy do domu w ciężkiej ciszy. Droga powrotna wydawała się dłuższa niż zwykle, a powietrze było gęste od napięcia. Kiedy zjechaliśmy na podjazd, moja matka wydała z siebie zmęczone westchnienie, spoglądając na mnie z wyrazem twarzy, z którego nie mogłem nic wyczytać.
„Kai, powinieneś odpocząć”, powiedziała łagodnie, wyciągając rękę, by pokrzepiająco ścisnąć mnie za ramię.






