Z perspektywy Kaia
Nie wiem, jak wyglądała moja twarz, gdy patrzyłem na nią jak na wariatkę, ale zgaduję, że odpowiednio wyraziłem swoje niedowierzanie, bo jej uśmiech zniknął, jakby poczuła się urażona tym, jak na nią patrzyłem.
Roszczeniowość w jej słowach sprawiła, że pomyślałem, iż rzeczywiście jest jakimś rozpuszczonym, bogatym bachorem, który wyszedł na miasto, zalał się w trupa, a nawet jej






