MONALISA
Obudziłam się, a moje zaspane i zmęczone oczy powoli się otwierały.
„Mhhm” – mruknęłam, podświadomie sięgając ręką na drugą stronę łóżka i macając ją. Po drugiej stronie nikogo nie było.
Gdzie był Lucius? Znowu miał coś do zrobienia?
„Dzień dobry, Babeczko” – jego głos wypełnił pokój, a ja poczułam, jak moje serce się uśmiecha. Tak, moje serce się uśmiechało.
Coś w tym, że wciąż był blisk






