Punkt widzenia Olivera:
– ROSEY!! ROSEY!! GDZIE JESTEŚ?! – krzyczałem na całe gardło.
– ROSE!! ROSE!! – wtórował mi Mark, rozglądając się na boki.
– Rose, wychodź, ty bachorze! – dodał z irytacją.
– Możesz przestać być dla niej wredny? – zapytałem sfrustrowanym tonem.
– Nie jestem wredny. Po prostu wiem, jaka ona jest! – odpowiedział z bezsilnością Mark.
– Mark, minęły dwie godziny, odkąd zniknęła






