Zrobiłam kolejny krok. – Nie chcę, żeby ktokolwiek miał kłopoty.
Oczy Marka znów się rozszerzyły. Spojrzał na Nicholasa.
Szczęka Nicholasa była zaciśnięta w twardą linię. Wpatrywał się we mnie, jakby chciał, żebym cofnęła swoje słowa. Kiedy tego nie zrobiłam, powiedział: – Nikt nie będzie miał kłopotów.
– Dziękuję – powiedziałam.
Wydawał się jeszcze bardziej poirytowany moimi podziękowan






