Mój wzrok był utkwiony w ekranie telewizora, gdy próbowałam chłonąć każdy możliwy detal wyglądu mojego byłego chłopaka.
Przez te trzy lata, od kiedy widziałam go po raz ostatni, Nicholas zmężniał, a jego niegdyś chuda, nastoletnia sylwetka nabrała masy. Wąskie ramiona rozrosły się od mięśni. Szeroki tors zwężał się ku wąskiej talii.
Z jego twarzy zniknęła chłopięca krągłość. Zawsze miał wysoko zarysowane kości policzkowe, ale teraz jego linia szczęki była tak ostra, że mogłaby ciąć szkło.
Był przystojny już wtedy, gdy się spotykaliśmy.
Ale patrząc na niego teraz, na mężczyznę, którym się stał...
Był zniewalająco przystojny.
I najwyraźniej… był księciem?
Wiedziałam, że pochodzi ze szlachty, ale nie miałam pojęcia, że znajduje się tak wysoko w linii sukcesji do tronu.
"Podgłośnij", powiedziłam.
Anna zwiększyła głośność, aż usłyszałyśmy głos prezentera wiadomości.
"Wobec niestabilności granic i upadku gospodarki, obywatele wyrażają obawy zarówno o swoją przyszłość, jak i o przyszłość kurczącego się nowego pokolenia. Poprzez tę grę wyboru, rodzina królewska ma nadzieję zainspirować opinię publiczną…"
"To dobre odwrócenie uwagi", stwierdziłam. Wszyscy, których dziś spotkałam, rozmawiali tylko o tym, zamiast o swoich codziennych zmartwieniach i troskach.
Anna powiedziała: "Ja czuję się zainspirowana". Gdy posłałam jej z niedowierzaniem spojrzenie, wzruszyła ramionami. "To pokazuje, że rodzina królewska faktycznie się stara, zamiast siedzieć w swoich wysokich wieżach i nas ignorować. To daje mi nadzieję".
Głos w telewizorze kontynuował: "Oprócz zapewnienia rozrywki i pocieszenia zwykłym obywatelom, selekcja oferuje unikalną szansę dla książąt, którzy wciąż nie znaleźli swoich przeznaczonych. Zgodnie z prawem, książę potrzebuje partnerki, aby odziedziczyć tron".
Logicznie rzecz biorąc, widząc Nicholasa w gronie kandydatów, wiedziałam, że nie ma przeznaczonej, a jednak mój mózg wciąż próbował to pojąć.
Kiedy byliśmy razem, Nicholas był miły i hojny, utalentowany, przystojny. Jak to możliwe, że komuś takiemu nie udało się znaleźć partnerki?
"Możesz w to uwierzyć?" zapytała mnie Anna. "Wszyscy są tacy przystojni!"
Nagranie z trzema książętami było odtwarzane w pętli. Tym razem mogłam zobaczyć kogoś więcej niż tylko Nicholasa. Na przykład osobę obok niego. Jednego z jego braci.
Julian?
Zarówno Nicholas, jak i Julian byli moimi kolegami z klasy w Królewskiej Akademii, ale nienawidzili się nawzajem. Wszyscy uważali ich za arcywrogów. Byli tak naprawdę braćmi?
"Rodzina królewska wymaga, aby wszystkie niezamężne kobiety w wieku od 18 do 22 lat złożyły zgłoszenia", kontynuował prezenter. "Termin mija za dwa dni".
Fragment wiadomości dobiegł końca i rozpoczął się kolejny reportaż. Anna ponownie ściszyła dźwięk.
Zmieniła pozycję na kanapie, opierając jedną nogę na poduszce, aby móc spojrzeć mi w twarz. "Kiedy wysyłasz swoje zgłoszenie?"
Pokręciłam głową. "Jestem samotną matką, Anno. Nie sądzę, że spełniam kryteria".
"Elva jest dzieckiem twojej siostry, nie twoim. Jak długo jeszcze będziesz z tego powodu cierpieć?"
"Elva nie jest ciężarem".
"Nie to miałam na myśli. Chodzi mi o to, że sama się blokujesz. Nie powinnaś utknąć tutaj jako kelnerka w pracy bez perspektyw, z szefem, który nie potrafi utrzymać rąk przy sobie. Zasługujesz na więcej. Nie pasujesz tutaj".
Elva była dla mnie ważniejsza niż cokolwiek innego na całym świecie. Nie miałam zamiaru jej zostawiać, by ślepo gonić za koroną.
"A co z tobą?" odbiłam piłeczkę. "Ty też tutaj nie pasujesz".
Anna posłała mi smutny uśmiech. "Jestem za stara, by się zgłosić". Wzruszyła ramionami. "Daj spokój, Piper. Nie ma nic złego w wysłaniu zgłoszenia. Powinnaś wypełnić formularz. Zajmę się Elvą, jeśli cię wybiorą. Poza tym nie będziesz już musiała martwić się o swojego szefa w restauracji".
"Tylko jeśli mnie wybiorą, a to wielkie 'jeśli'".
Nie mogłam zaprzeczyć, że odczuwałam pokusę. Mój czas spędzony z Nicholasem był… wyjątkowy. Otrzymanie szansy, by zobaczyć go ponownie, sprawiało, że moje serce biło szybciej. Ale to był problem sam w sobie.
To, co łączyło mnie i Nicholasa, skończyło się dawno temu.
"Jestem samotną matką, nigdy by mnie nie wybrali. A nawet gdyby, nigdy w życiu nie zostawiłabym Elvy, nawet po to, by zostać Luną".
Anna westchnęła, przeciągle i powoli. "Gdybym była na twoim miejscu, nigdy nie przepuściłabym takiej okazji".
Zanim zdążyłam odpowiedzieć, w wiadomościach ponownie wyświetlono wideo z książętami. Anna natychmiast wyłączyła wyciszenie telewizora.
"Proces wyboru kandydatek będzie transmitowany podczas ceremonii wyboru królewskiej małżonki. Przypominamy naszym widzom, że ta tradycyjna ceremonia nie odbyła się od pół wieku".
"Wow", westchnęła Anna.
"Podczas tej ceremonii, rodzina królewska użyje swojej starożytnej mocy, aby wyłonić 25 finalistek spośród tysięcy zgłoszeń. Przewiduje się, że proces potrwa pół godziny. Całą ceremonię będzie można obejrzeć tutaj, na tym kanale".
"Och, na pewno będę oglądać", powiedziała Anna.
Ja nie miałam najmniejszego zamiaru. Nicholas był duchem z mojej przeszłości.
Pożegnaliśmy się trzy długie lata temu, ale to nie znaczyło, że chciałam patrzeć, jak inne kobiety walczą o jego względy. Na samą myśl o tym, że miałabym patrzeć na żywo, jak zakochuje się w kimś innym, żołądek zwijał mi się w bolesny supeł.
"Muszę się przespać", powiedziałam, podnosząc zmęczone ciało z kanapy.
"Proszę, n-nie!" krzyknęłam, a mój głos załamał się w szlochu. "Pomocy!"
Nicholas, gdzie jesteś? Uratuj mnie. Proszę! Uratuj mnie!
"Pamiętaj", odezwał się okrutny głos w moim uchu. "Sama o to prosiłaś".
Nie!
"Nie!" krzyknęłam, zrywając się na równe nogi w łóżku. Pot perlił mi się na czole. Mój oddech był ciężki i urywany.
Ale żyłam. Byłam bezpieczna.
Rozglądając się, rozpoznałam swoją sypialnię. Rozpoznałam –
"Mamusią?"
Elva stała obok mojego łóżka. Patrzyła na mnie szeroko otwartymi oczami.
"Dlaczego płaczesz, mamusiu?"
Dotknęłam swoich policzków, ocierając łzy. Próbowałam opanować oddech i spowolnić bicie serca. Nie chciałam, żeby Elva się martwiła.
"To był tylko zły sen, kochanie. Nic mi nie jest".
"Koszmar?" zapytała Elva.
Pokiwałam głową.
W pośpiechu Elva odeszła od mojego łóżka do swojego. Wróciła z jednym ze swoich pluszowych misiów. Wyciągnęła go w moją stronę.
"Pani mówiła, że zabawki pomagają walczyć z koszmarami. Pan Puszek będzie cię chro... chronił".
Wyciągnęła w moją stronę starego misia ze zniszczonymi oczami z guzików i puszystym futerkiem tak z taką powagą, że moje serce natychmiast stopniało. Szybko go przyjęłam.
"Czy Pan Puszek nie jest jednym z twoich ulubionych?"
"Oczywiście! Jest najlepszy. Więc mamusia już nie będzie płakać".
Położyłam Pana Puszka obok siebie na łóżku, a potem pochyliłam się i wzięłam Elvę w ramiona.
Zachichotała, gdy pokryłam jej twarz mnóstwem szybkich, lekkich pocałunków. Ten dźwięk złagodził resztki bólu zalegającego w mojej piersi.
Zrobiłabym wszystko dla tej małej dziewczynki.
Elva wkrótce zasnęła. Odłożyłam ją z powrotem do jej łóżeczka i przykryłam.
Stacja informacyjna zmontowała zapowiedź ceremonii wyboru konsortki. Przebłyski z udziałem Nicholasa sprawiły, że serce boleśnie mi się ścisnęło.
"Kto zostanie wybrany jako kandydatka do Gry Wyboru Luny?" oznajmił głos zza kadru ukazującego rodzinę królewską. "Może zostać wybrana każda kobieta w królestwie. To może być twoja przyjaciółka lub sąsiadka. Albo możesz to być ty".
Nie miałam w swoim życiu czasu na tak głupie marzenia. Byłoby to z mojej strony stratą czasu, by w ogóle rozważać możliwość zostania wybraną. Samotne matki pozbawione wilka nie zostawały Luną.
Ale kto będzie tą szczęściarą?






