Bez namysłu złożyłam dłoń w czekającej ręce Nicholasa i pozwoliłam mu wyciągnąć mnie z ramion Juliana w jego własne.
Był dobry w prowadzeniu, nawet bardziej niż Julian. Patrząc na niego i ufając jego wskazówkom, nie musiałam już liczyć kroków. Po prostu podążałam za nim, gdy wirowaliśmy po sali balowej.
Mimo naszej bliskości nie wypowiedział ani jednego słowa. Właściwie wydawał się głównie z






