Zgodnie z wilkołaczą tradycją miał na sobie smoking, chociaż z niebieską koszulą zamiast białej.
Jego oczy były głęboko czerwone, gdy skupiły się na mnie.
– Ambasadorze Zale, pozwolę sobie przedstawić Piper – powiedział Mark.
Cóż, teraz albo nigdy. Zaufać Markowi, a rzekomo i Nicholasowi, albo samej zaryzykować.
Uniosłam dłonie i położyłam po jednej po obu stronach mojej szyi. – Moje życ






