Perspektywa Vandera
Oczy Draxona lśniły okrutnym rozbawieniem, gdy trzymałem go za kołnierz. Nie szarpał się ani nie próbował uwolnić.
Zamiast tego się roześmiał.
— Twój ojciec? — Powoli pokręcił głową. — Chcesz wiedzieć, czy pozwoliłem mu umrzeć? To złe pytanie, chłopcze. Pytanie, które powinieneś zadać, brzmi: dlaczego rzekomy Alfa nie poradził sobie z prostą watahą wyrzutków.
Zacieśniłem chwyt.






