Biorąc głęboki, słyszalny oddech, Vivian podniosła nietknięte jedzenie i wyrzuciła je do kosza na śmieci.
Elspeth obserwowała całą scenę z kuchni i nie mogła powstrzymać współczucia dla Vivian.
Podeszła do niej, zabrała talerz z jej ręki i poklepała ją po plecach.
— Niech pani nie bierze jego słów do serca, panno Vance. Pan ma zazwyczaj ostry język, ale to dobry człowiek — powiedziała Elspeth,






