Zespół kapitana działał jak dobrze naoliwiona maszyna. Jedna z osób poruszała się po domu z dyskrecją ninja, sprawdzając go pod kątem podsłuchów i słabych punktów. Inna zabezpieczała teren, upewniając się, że dom jest tak bezpieczny, jak to tylko możliwe. Ostatnia osoba rozstawiała sprzęt do namierzania.
– Naszą najlepszą szansą na dorwanie tych zwyrodnialców – wyjaśnił kapitan – jest namierzenie






