Słaby zapach wybielacza był mu już dobrze znany. Szpitale zawsze zdawały się tak pachnieć. Jak lodowaty chlor. Roman i Tamsin siedzieli po obu jego stronach. Roman trwał w bezruchu, niczym posąg w parku. Jedynymi oznakami życia, jakie Killian był w stanie u niego dostrzec, było sporadyczne mrugnięcie okiem i ramiona unoszące się przy każdym oddechu. Jak ktoś mógł być tak spokojny? Tamsin z kolei b






