Freya zmierzyła go wzrokiem, zastanawiając się, kim jest ten nieznajomy. Był mniej więcej wzrostu Killiana, ale szczuplejszy. Miał ciemne włosy do ramion związane w niski kucyk i jasne, orzechowe oczy. Przyzwyczaiła się do widoku mężczyzn w nienagannych garniturach, więc widok kogoś w zwykłych ubraniach był odświeżający. *Jest uroczy*, pomyślała Freya.
— Tak, to ja. Skąd mnie pan zna?
—






