Siedzenie u jego boku sprawia, że jak zwykle widocznie sztywnieje. Nie rozumiem, dlaczego tak robi, jakby jego zmysły nieustannie rejestrowały moje istnienie. Jakby moja obecność była dla niego torturą.
Przyglądam się obfitości potraw na stole; wszystkim dzielą się z gorliwością, by nakarmić każdego wilka. Nie widzę jednak żadnych dań śniadaniowych, a jedynie rozmaite rodzaje mięsa. Ryby, wieprzow






