Główna służąca upiła się tą butelką wina w trupa i zasnęła w salonie.
Kiedy się obudziła, była już szósta rano następnego dnia.
— Chryste Panie!
Zerwała się na równe nogi i pognała do kuchni, krzycząc: — Cholera, zostało nam niewiele czasu! Jak tam tort—
Tort weselny był już gotowy.
Gdy wpadła do środka, Lyra właśnie dodawała ostatni szlif — umieszczała figurkę pary młodej na najwyższym piętrze.
C






