To była Sien.
– Sien, czy możesz zostawić mnie w spokoju? – krzyknęłam przez drzwi, wiedząc doskonale, że to ona. Tylko Sien była na tyle odważna, by tak bezceremonialnie walić do drzwi mojej kabiny.
Pewnie domyśliła się, że coś jest nie tak, i przyszła sprawdzić.
„Jakie to rycerskie z jej strony”, pomyślałam sarkastycznie.
Jak miło było mieć ludzi, którym po prostu na mnie zależało – to brzmiało






