Sien stała przed drzwiami mojego pokoju z wymalowaną na twarzy wściekłością.
Spojrzałam na nią znużona, wiedząc doskonale, że tak łatwo mi nie odpuści.
– Hej – uśmiechnęłam się słabo, mając nadzieję, że to choć trochę ukoi jej gniew.
– Nawet tak się do mnie nie uśmiechaj, masz mi dużo do wyjaśnienia – powiedziała Sien, krzyżując ramiona na piersi i rzucając mi ostre spojrzenie.
– Dobrze, rozumiem






