~POV Vandera~
– Co ty tu, do cholery, robisz?
Powiedziałem to w chwili, gdy się odsunąłem, ale nie puściłem jej. Nie mogłem. Mój uścisk na jej nadgarstku był mocny, niemal desperacki, palce wbijały się w jej skórę, jakbym sprawdzał, czy jest prawdziwa. Wiedziałem, że jeśli to zrobię – jeśli poluzuję chwyt choćby o odrobinę – ona zniknie, pochłonięta przez mgłę, zabrana przez wiatr, tak jak prawie






