Poranne słońce obudziło Kaelie ze snu. Cyrus trzymał ją w objęciach z zamkniętymi oczami, ale jego oddech zdradzał, że nie śpi.
Sięgnęła do jego twarzy, delikatnie gładząc go po policzku. Pocałował jej dłoń w podziękowaniu. Leżeli w milczeniu, po prostu na siebie patrząc, błądząc wzrokiem po każdym centymetrze ciała partnera, jakby w każdej chwili jedno z nich mogło zniknąć z wiatrem.
Echo pukania






