Odruchowo Kaelie cofnęła się o krok. Pragnęła mieć dokądkolwiek uciec, ale była tutaj, w tej celi, a jej zimne ściany zdawały się na nią napierać.
– Nie martw się, mały wilczku, zaopiekuję się tobą – zaśmiał się. Nie podobało jej się, że próbuje ją uspokajać.
– Zbyt ciężko pracowałem, by cię zdobyć. Musiałem zawrzeć wiele układów, a teraz, gdy już cię mam, wiele obietnic będzie musiało zostać złam






