Opuszczając lochy, Cyrus nie zadał sobie trudu, by zmyć z siebie krew. Plamiła mu twarz i ciało. Najmniej dbał o to, jak wygląda; liczyło się tylko odnalezienie jej.
Udał się prosto w góry, rozkazując głównej części swoich wojowników, by podążyli za nim. Do przeszukania było mnóstwo jaskiń i grot, ale był gotów sprawdzić każdą szczelinę, jeśli zajdzie taka potrzeba.
Więź godowa była nienaruszona,






