Skradamy się w stronę głównego obszaru watahy, gdzie, jak wiem, mamy przynajmniej jakąś formę obrony. Taką mam przynajmniej nadzieję. W teorii, gdy tylko wkroczyliśmy na teren watahy, powinniśmy być pod jej ochroną, ale najwyraźniej sprawy są nieco bardziej skomplikowane, niż liczyłem.
Staram się uważnie nadsłuchiwać dźwięków lasu — lub ich braku. Świergot wiewiórki czy cisza nawet najmniejszych o






