Kinsley
Dzwonek nad drzwiami baru zadzwonił cicho, gdy ostatni raz wycierałam ladę. Dźwięk unosił się w powietrzu, kruchy i znajomy, a coś w mojej piersi boleśnie się zacisnęło. Fairhaven nigdy nie było luksusowe ani ekscytujące, ale było stałe. Przewidywalne i bezpieczne. Mój słodki, kochany dom. A ten bar był jego sercem, moim schronieniem, gdy nie miałam dokąd pójść.
Brielle opierała się o ladę






