Zander
Zamiast zastać przyjemny popołudniowy brunch w gronie najważniejszych osób w wataże, po przybyciu do sali zastałem konfrontację. Już po drodze słyszałem krzyki i paskudne komentarze.
Sytuacja była niezwykle przytłaczająca, ale widziałem tylko jedno: moja partnerka była atakowana.
Już stąd czułem jej strach i niepokój, a mój wilk potrafił myśleć tylko o tym, że ona jest w niebezpieczeństwie






