– Co masz na myśli? Dziadek prezesa zaprasza nas do siebie? Kogo dokładnie? – Maya zmarszczyła brwi, słysząc informacje przekazane przez Seraphinę.
– Mnie, Willow, ojca i ciebie – powiedziała Seraphina, unikając wzroku Mayi.
– A co ja mam wspólnego z tą rodziną? Cóż, dla twojej wiadomości, ja pasuję – udała uśmiech i wróciła do komputera.
– Nie możesz odpuścić, Maya. Nie mogę tam iść sama z Willow






