Margot zjechała samochodem na bok ustronnej ulicy, pochyliła się po telefon, wybrała numer i czekała, aż ktoś odbierze.
Gdy nie było odpowiedzi, syknęła i rozejrzała się nerwowo.
Po dziesięciu minutach, gdy zaczynała tracić cierpliwość, wzdrygnęła się na dźwięk pukania w szybę. Drzwi auta otworzyły się.
– Zajęło ci to wieki! – zacisnęła zęby i odwróciła wzrok.
– Załatwiałem pewne sprawy z moimi lu






