Stasia
Nie mogłam przestać myśleć o Lorenzo nawet po jego wyjściu. Sposób, w jaki poruszał się z pewnością siebie, sprawiał, że wyglądał niemal jak inna osoba — dzisiejszego wieczoru zostawał przywódcą Syndykatu i z jakiegoś nieznanego powodu emanował potężną aurą.
Był niemal nietykalny i z całą pewnością niezłomny.
Przypomniałam sobie, jak po raz pierwszy z nim rozmawiałam i jak był wtedy o wiele






