Alaric siedział na kanapie w ciemnym pokoju. Łokcie opierał na kolanach, a głowę w dłoniach. Podeszłam do kominka. Wiedziałam, że o tej porze roku zawsze dbał, by było w nim pełno drwa. Rozpalił się bez problemu. Podeszłam do kanapy i usiadłam obok niego.
– Nie wiem, czy dam radę – powiedział, nie podnosząc wzroku.
– Wiem, co czujesz, ale znajdziesz sposób – powiedziałam mu.
– Zbadałaś ramię?
–






