Gdy tylko wszedł do środka, jego wzrok natychmiast przyciągnęła puszysta, niewielka sylwetka wylegująca się w strefie zabaw.
Pantera śnieżna, teraz zauważalnie większa, z lśniącymi srebrzystoszarymi cętkami, wylegiwała się leniwie na niskiej kłodzie w promieniach słońca.
Quentin na moment zamarł, niemal nie wierząc własnym oczom. – To ta sama?
Wymamrotał pod nosem: – Ależ urosła.
Gdy tylko usłysza






