languageJęzyk

Rozdział 3 Zabójca puka do drzwi

Autor: Anya Moreau 4 kwi 2026

Simon żonglował stertą toreb, ale zdołał uwolnić jedną rękę, by musnąć czoło Niny. – Gorączka ci spadła – powiedział.

Nina skinęła słabo głową, wciąż czując się lekko otępiała.

Simon zamknął za sobą drzwi, a w jego głosie pobrzmiewała szczera troska. – Dlaczego tak dziwnie się zachowujesz? Ta gorączka usmażyła ci mózg czy jak?

Twarz Niny stężała. „Rety, ten gość nigdy nie owija w bawełnę”, pomyślała.

Simon miał na sobie granatowy dres. Jego szerokie ramiona i wąska talia wydawały się gigantyczne w jej ciasnym mieszkanku, a czarne spodnie bojówki tylko podkreślały jego masywną posturę.

– Chodź. Zjedzmy coś – powiedział Simon, kładąc jedzenie, które ze sobą przyniósł, a następnie rzucając na stół wielką torbę z przekąskami.

Nina, umierająca z głodu po całym dniu bez jedzenia, chwyciła widelec i rzuciła się na posiłek, jakby nie jadła od tygodni.

Simon patrzył, jak pochłania jedzenie, a w jego oczach mignęło poczucie winy. – Przepraszam. Powinienem był lepiej się tobą zaopiekować.

Minął miesiąc, odkąd Simon uświadomił sobie, że Nina to jego prawdziwa siostra, ale nigdy wcześniej się z nią nie skontaktował.

Claire, dziewczyna, którą Simon wychowywał od dziecka, zawsze patrzyła na niego z góry, bo nie zarabiał wystarczająco dużo. Prawie nie rozmawiali, chyba że chodziło o pieniądze, wysyłanie jej kieszonkowego czy wyciąganie jej z długów na wyczyszczonych do zera kartach kredytowych.

Nina spędziła dwadzieścia dwa lata opływając w luksusy z bogatą rodziną Summerów. Simon zawsze zastanawiał się, czy będzie taka jak Claire i potraktuje swojego spłukanego brata jak śmiecia.

Kiedy Claire przypadkiem wygadała się, Simon dowiedział się, że Nina została wyrzucona z rodziny Summerów.

Nina podniosła wzrok, zaskoczona jego wahaniem przy przeprosinach. Po chwili powiedziała: – Simonie, nie przepraszaj. Dopiero co poznaliśmy się naprawdę; ledwie się znamy. Poza tym na pewno masz na głowie własne sprawy.

Simon wypuścił z płuc powietrze, nie zdając sobie sprawy, że je wstrzymywał. Przynajmniej Ninie nie przeszkadzała jego obecność. – Dobra, jedzmy.

Jedli w ciszy, a nastrój był ciężki i niezręczny.

Po jedzeniu Simon wziął się do pracy. Wyćwiczonymi ruchami spakował rozrzuconą walizkę Niny, wziął szmatkę i zaczął szorować każdy blat, aż wszystko lśniło czystością. Zanim minęła pora kolacji, ciasne mieszkanie wyglądało jak nowe.

Nina była lekko zszokowana, że Simon był takim profesjonalistą w sprzątaniu. Domyśliła się, że po śmierci ich rodziców Simon samotnie wychowywał Claire, dwojąc się i trojąc przy stypendiach i dorywczych pracach. Nic dziwnego, że stał się w domu bratem od wszystkiego.

Kiedy Nina skończyła jeść, Simon szybko uprzątnął stół i położył jakiś sprzęt obok jej łóżka.

Nina zamrugała. – Do czego to?

Simon miał poważną minę. – To elektryczny poganiacz do bydła, z tych, których ludzie w moim miasteczku używają do zaganiania świń. Zaufaj mi; jest idealny do samoobrony i w stu procentach legalny.

Nina nie mogła się powstrzymać i prychnęła śmiechem. – Tylko ty mógłbyś wymyślić coś takiego – powiedziała z szerokim uśmiechem.

Simon spodziewał się, że Nina przewróci oczami na rzeczy, które przywlókł z prowincji, ale ku jego zaskoczeniu po prostu to zaakceptowała, jakby to nie było nic wielkiego.

Ten mały moment naprawdę pomógł rozładować niezręczność między nimi. Wcale nie byli ze sobą blisko, ale napięcie zaczęło zanikać.

Simon otworzył butelkę mleka i postawił przed nią. – Nino, opowiedz mi po kolei, jak zauważyłaś Felixa – poprosił.

Nina dała sobie chwilę, by zebrać myśli. – Wczoraj wieczorem zeszłam na dół, by wyrzucić śmieci i otarłam się o jakiegoś faceta. Coś mi w nim nie pasowało. Wyglądał zupełnie jak Felix z listów gończych.

– Potem przypomniałam sobie, że kilka nocy temu, kiedy zamykałam moskitierę, widziałam na dole kogoś, kto stał i gapił się prosto na mnie.

Simon utrzymywał z nią kontakt wzrokowy, zauważając, jak jej oczy na moment uciekają w prawo – klasyczny znak, że może naciągać prawdę. Ale nie zwrócił jej na to uwagi.

Nina wyglądała na roztrzęsioną, a Simon uznał, że nie ma znaczenia, czy historia jest prawdziwa tylko w połowie. Postanowił, że zostanie i zapewni jej bezpieczeństwo.

Skoro nie mogła przyznać, że tak naprawdę zrozumiała mowę wiewiórek, Nina po prostu improwizowała. – To ten sposób chodzenia… jest taki sam. Myślę, że obserwował mnie przez ostatnich kilka dni – stwierdziła, rzucając Simonowi nerwowe spojrzenie w nadziei, że to kupi.

Simon zawahał się, a potem zrzucił kurtkę pod drzwiami i klapnął na podłogę. – Wyluzuj. Będę czuwał tej nocy. Idź się przespać.

Nina próbowała protestować, ale ugryzła się w język. I tak nie było w zasadzie miejsca, żeby mógł się przekimać.

Widząc jej winne spojrzenie, Simon uśmiechnął się łagodnie: – Nie martw się o mnie. Nie zamierzam spać.

Po skończeniu pisania CV i krótkim przeglądaniu portali z ofertami pracy, Nina poczuła, że ciążą jej powieki. Umyła się i weszła do łóżka. Simon ostrożnie otulił ją kołdrą, po czym rozrobił dla niej lekarstwo na przeziębienie.

Od dni nie spała dobrze, więc po zażyciu leku szybko zapadła w głęboki, spokojny sen.

Simon wyłączył światło i ułożył się cicho pod drzwiami, zdeterminowany, by strzec jej przez całą noc.

Dobrze po północy Coco wskoczył na parapet, drapiąc moskitierę malutkimi łapkami. – Nino, ten facet wrócił. Idzie po schodach.

Nina gwałtownie usiadła na łóżku, a zimny dreszcz przebiegł jej po plecach. Jej wzrok spotkał się ze zmartwionym spojrzeniem Simona po drugiej stronie pokoju.

On również zdecydowanie zauważył wiewiórkę.

Nina zachowała ciszę i szybko napisała wiadomość do Simona: [Dokarmiam tę wiewiórkę, odkąd się wprowadziłam. Jest super inteligentna. Jeśli tak drapie w okno, to na pewno coś jest nie tak. Morderca może być na naszym piętrze.]

Simon przeczytał wiadomość i nie wahał się ani chwili. Bezszelestnie wślizgnął się za drzwi i odpisał: [Trzymaj poganiacz i bądź czujna. Biorę to na siebie.]

Schował telefon. Światło księżyca uchwyciło zimny błysk kajdanek przy jego pasku.

Nina skuliła się na brzegu łóżka, ściskając elektryczny poganiacz tak mocno, że aż zbielały jej knykcie. W pokoju było tak cicho, że prawie słyszała łomot własnego serca.

Minuty wlokły się w nieskończoność. Następnie z zamka dobiegł cichy dźwięk; ktoś przy nim manipulował.

Nina spięła się.

Wraz z cichym kliknięciem zamek puścił. Do środka wślizgnął się cień.

Simon poruszył się jak błyskawica. Jednym płynnym ruchem chwycił intruza za ramię, wykręcił mu je do tyłu i zatrzasnął na nim kajdanki.

Wyglądało to jak wyczyn kaskaderski prosto z filmu. Ninę zatkało; Simon był naprawdę niesamowity.

– Nino, zapal światło – powiedział Simon, unieruchamiając faceta.

Nina pstryknęła włącznikiem, zalewając pokój światłem.

Simon ściągnął mężczyźnie maskę i czapkę.

Światło oświetliło jego twarz – blada skóra, zaokrąglony nos i ciemny pieprzyk na lewym płatku ucha. Jego bystre, jastrzębie oczy były szeroko otwarte z szoku. To był Felix. Osławiony zbieg z listów gończych.

Poganiacz z brzękiem upadł na podłogę, podczas gdy Nina z szeroko otwartymi oczami wpatrywała się w kolesia na ziemi. Kręciło jej się w głowie. – Jasna cholera, dwieście patyków! Simon, właśnie zgarnęliśmy dwieście tysięcy. Będziemy bogaci.

Cały strach opadł, zagłuszony przez podekscytowanie.

Chociaż Nina dorastała w rodzinie Summerów, Charles trzymał ją na krótkiej smyczy w kwestii pieniędzy, obawiając się, że zaszaleje, jeśli będzie miała gotówkę. Jej wydatki zawsze ograniczały się do korepetycji i dodatkowych zajęć.

Wycierpiała całą tę presję, ale nigdy nie zdążyła zasmakować korzyści płynących z ich bogactwa.

A po wyrzuceniu jej z domu, rodzina Summerów nawet jej nie zapłaciła za badania nad szczepionkami, które przeprowadziła. Teraz była w zasadzie spłukana.

Nina słyszała, że za złapanie zbiega można dostać medal. Była maksymalnie nakręcona. – Simonie, czy to oznacza, że wreszcie dostaniesz ten wielki awans i grubą podwyżkę?

Ustawienia czytania

Rozmiar czcionki

17px
Obecny rozmiar

Motyw

Wysokość linii

Grubość czcionki

Rozdział 3: Rozdział 3 Zabójca puka do drzwi - Fałszywa dziedziczka i detektyw rozmawiający ze zwierzętami | StoriesNook