Ledwie skończył mówić, puszysta, biała Perełka wskoczyła prosto na łóżko.
Perełka szturchnęła policzek Niny swoim malutkim, różowym noskiem, a jej miękkie łapki delikatnie klepnęły ją w ramię.
Zawołała: – Wstawaj, Nina. Musisz mnie zabrać po odbiór nagrody.
– Słyszałam, że dzisiejsze medale są ogromne, o wiele bardziej lśniące niż pestki słonecznika.
Pan Kruk był jeszcze bardziej zniecierpliwiony






