– Słyszałem, że to było żywcem wyjęte z filmu, orki taranujące statki, ośmiornice owijające się wokół ludzi, ptaki na czatach – szepnął ktoś.
Wśród tej całej paplaniny Maxwell po prostu tam stał, oszołomiony.
Nagle, widząc swój zespół na pierwszym miejscu na ekranie, poczuł coś niemal boleśnie rażącego.
Jeszcze wczoraj on i Simon szli łeb w łeb na tej samej tablicy wyników.
Ale dziś nazwisko Simon






