**Z perspektywy Evelyn**
Orion prowadzi mnie przez mieszkanie, przez salon, do kuchni, a następnie podprowadza pod rozsuwane drzwi. Otwiera je i uderza we mnie rześkie, zimne, nocne powietrze. Wychodząc na balkon, Orion wskazuje na krzesła. Siadam na jednym z nich i zerkam w dół. Widzę, że jesteśmy bardzo wysoko, a światła w dole wyglądają jak maleńkie lampki na ośnieżonych dachach.
"Nigdy więcej






