Budzę się, czując, że Tobias wstaje z łóżka. Przewracam się na jego stronę i wyciągam ramiona. Tobias, widząc, że się budzę, pochyla się i całuje mnie delikatnie. – Śpij dalej, jest wcześnie.
– Dokąd idziesz? – pytam, ziewając i siadając.
– Muszę iść do pracy, śpij dalej.
Marszczę brwi z irytacją. – Mówiłeś, że będę mogła wyjść, kiedy Theo mnie naznaczy. Zrobiłam, co chciałeś, pozwól mi iść do pra






