– Naprawdę? – zapytałam, mrużąc oczy.
– Jasne... – odpowiedział, odwzajemniając uśmiech, a w jego jasnoniebieskich oczach pojawiła się łobuzerska iskra.
Był szalony i taki lekkomyślny. Wiedziałam o tym, ale to było coś zupełnie innego...
– Nawet nie wiem, co powiedzieć ani co zrobić. To szaleństwo, Hayden – wymamrotałam cicho, po czym głośno westchnęłam.
Nigdy wcześniej nie czułam się tak przytłoc






